Cześć, witam w Was dosyć piękny niedzielny dzień! :)
Wstałam około 12.. szczerze, nie mam chęci dziś pisać notki, ale chcę uzupełnić te luki z wakacji, więc cóż. Zjadłam obiad i mama zaproponowała mi wyjazd do pobliskiego lasu na grzyby, z początku nie byłam chętna, ale stwierdziłam, że nic takiego nie mam do roboty i z pewnością będę się nudzić, więc zdecydowałam się, że pojadę. Wyjechaliśmy około 13, ponieważ tak jak mówiłam w między czasie zjedlismy obiad i trochę odpoczeliśmy po obiedzie oraz obejrzeliśmy krótki program na kanale 'TLC'. Do lasu dojechaliśmy w 20-30 minut i ja postanowiłam, że pierwszy raz wyruszę 'sama', czyli pójdę inną drogą niż rodzinka i spróbuje sama znaleźć jakieś większe ognisko grzybków. Wyniki? Nie były może aż tak zaskakujące, ale uzbierałam nawet sporo jak na mnie i samotne poszukiwania bez pomocy rodziny. Znalazłam najwięcej podgrzybków, jedną sowę, kurkę oraz dwa lub trzy sitki , a i jeszcze znalazłam kilkanaście maślaków. Sowy, kurki i maślaczki są moimi faworytami wśród wszystkich grzybów, moim zdaniem są najsmaczniejsze i można je przyrządzić na różne sposoby, więc tymbardziej można poznać te grzyby w różnych smakach. No i teraz minęła godzinka od powrotu, przesiedziałam ją na komputerze i zaraz idę posiedzieć z rodzinką i pogadać.










