Cześć, dziś sobie pospałam za wszystkie czasy :)
Wstałam koło 15, więc na pewno dostarczyłam sobie w ciągu tego tygodnia wystarczająco snu, aby przetrwać nadchodzący czy też już rozpoczęty tydzień. Tydzień zapowiada się całkiem lajtowo, pomijając środę, która nie wiem jak ogarnę. Mam dwie konsultacje w jeden dzień, więc muszę pogadać z panią od matematyki czy mogłabym to napisać na lekcji. W szkole mi nawet idzie, jestem z siebie zadowolona. W drugim półroczu się dopracuję całkowicie oceny i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że dobrze mi pójdzie! Niedzielę spędziłam samotnie, przy tabliczce czekolady i laptopie. W sumie jedyne co mi siedzi w głowie to święta, święta i święta. Nie mogę się już doczekać, UGH! Chcę już wigilii, prezentów, a atmosferze nie wspomnę, bo już ją czuć w powietrzu, a najbardziej nie mogę się doczekać mojego prezentu, bo dzięki temu prezentowi polepszy się moja jakość życia i ogólnie sampoczucie! Nie, prezent nie ma charakteru leczniczego, ani nic w tym rodzaju. Jest to coś normalnego, często spotykanego, ale dla mnie bardzo ważnego i ogromnie mnie ucieszy! Jutro mam sprawdzian z angielskiego, a w szkole lajtowe lekcje. Na historii mamy świąteczną lekcję, a na chemii pewnie nic ważnego, a na polskim oglądamy końcówkę filmu, którego nie zdąrzyliśmy obejrzeć do końca w piątek. Tymrazem mówię byle do czwartu, bo! W piątek są wigilie klasowe, więc tydzień jak najbardziej ok. W piątek koniec świata, czy w to wierzę? Szczerze to nie, ale mam jakąś niechęć wewnętrzną do tego piątku, powiedzmy, żę niby nie wierzę, ale mam coś w sobie, że może a jednak coś sie stanie, więc nie wierze, ale boję się trochę piątku. Teraz mykam spać i jutro się odezwę, pa :*
POZDRAWIAM CZEKOLADOHOLIKÓW!

mmmm.... czekolada <3
OdpowiedzUsuńmasz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))
OdpowiedzUsuń