Jest ciężko, bardzo ciężko. Moje szczęście polega na tym, że dojrzałam, dzięki pewnej osobie dojrzałam emocjonalnie i psychicznie, nie jestem tą słabą dziewczynką z przed kilku miesięcy. Tak, tak - nadal pozostaje młoda, ale co z tego? Mam rozum, mam swoje zdanie i nauczyłam się podejmować właściwe decyzje. Nie chcę cofnąć czasu, muszę liczyć się z tym na jakim gruncie teraz stoje. Jest kruchy, ale czy warto to naprawiać? To daje głębokim przemyśleniom, ale może te przemyślenia już są za mną? Może już wyciągnęłam wnioski? Jedno na pewno wiem, nie mam PRAWDZIWEJ przyjaciółki, zostałam sama. Ktoś kto był przy mnie 2 lata, nagle zmienił się w rozpieszczoną snobkę, której trzeba dogodzić. To nie jest przyjaźń, bynajmniej nie można tego tak nazwać. Pozostają dwa wyjścia - koniec przyjaźni lub pozostanie koleżankami? Skąd te problemy? Dlaczego nie możemy żyć bezproblemowo? Właśnie, nie idzie tak, trzeba płacić za swoje błędy, ale jedno wiem - Jestem dumna z tego, że potrafiłam być szczera i powiedziała to co myślałam! :)
Zobaczymy, jak to się dalej potoczy..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz